Napisała do nas Pani Maria, która jest w szoku po niedzielnym spacerze brzegiem rzeki. Na nabrzeżu i na zamarzniętej rzece leży mnóstwo zdechłych ptaków. Nasza czytelniczka naliczyła ich ponad 15 na odcinku od stacji benzynowej do "Chaty rybaka".
Ptaki najprawdopodobniej pozamarzały i szukały pomocy na lądzie, najczęściej leżą pod drzewami. Nie widać też osób, które by dokarmiały ptaki w czasie tych ostrych mrozów. Najgorsze jest to, że nikt nie usuwa zdechłych zwierząt - martwi się nasza czytelniczka. Apeluje również o to byśmy nie pozostawiali ptaków na pastwę losu.
Informację otrzymaliśmy na nasz email interwencyjny
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.














Komentarze
Ale mniejsza o dziki>Pani Mario niech się Pani nie łudzi nasze dzieci mają ferie i napięty program imprez;)
A tak serio to nie są te dzieci co kiedyś,w każdym razie proszę nie liczyć na ich instynkty obronności słabszych.Więc jeśli Pani chce i ma możliwości niech Pani dokarmia i chroni ptaki-chwała za to i kiedyś może ktoś Panią wyróżni jak załogę statku co uratowała psa Baltika-i nikt za to Pani krzywdy nie zrobi.Ale na tzw młodzież ja osobiście bym nie liczył
Dziękuję za nagłośnienie sprawy. Mam nadzieję, że ktoś się zajmie ptakami. Dobrze, że odwilż nadchodzi. Może dzieci podczas ferii wybiorą się dokarmiać zwierzaki, bo zimą nie tylko ptaki głodują. Rudolfie pamiętam ostre zimy, ale teraz zwierzęta są przyzwyczajone do obcowania z ludźmi i zatraciły instynkt. Nasze dziwnowskie dziki same lgną do ludzi.
Bez paniki,mieszkam w Dziwnowie od urodzenia i nie pierwszy raz to się dzieje,a Pani Maria chyba od niedawna w Dziwnowie...;)
Poza tym takie są prawa natury,jeśli ona czuje się na siłach niech sama dokarmia ptaki lub je po prostu przygarnie;)
Powodzenia!!!